Świat cuchnie

...ale ty nie musisz.

Historia marki
Od 1928
Image by Leroy Skalstad from Pixabay

W 1928 roku, w sercu Paryża, Janek Niuch von Sniff, młody i ambitny
polski chemik, odkrył niezwykłą formułę perfum. Pracując w skromnym
laboratorium, otoczony fiolkami i ekstraktami, Janek eksperymentował z
różnymi esencjami, szukając idealnego zapachu. Jego pasja do chemii i
miłość do natury doprowadziły go do stworzenia perfum, które miały stać
się symbolem elegancji i wyrafinowania.

Początkowo, jego kreacja nie spotkała się z entuzjazmem. Rynek był nasycony produktami uznanych marek, a Janek, jako nieznany twórca, miał trudności z zainteresowaniem swoim produktem. Jednakże, nie poddał się. Wierzył w swoją wizję i kontynuował pracę nad doskonaleniem perfum.

Image by Suzy Hazelwood from Pexels
Image by Suzy Hazelwood from Pexels

Sukces przyszedł niespodziewanie. Pewnego dnia, znana aktorka teatralna, przypadkiem odkryła jego perfumy i zakochała się w ich wyjątkowym aromacie. Sława aktorki i jej zamiłowanie do perfum Janka sprawiły, że stały się one przedmiotem pożądania wśród paryskiej elity. Wkrótce, każdy chciał posiadać flakon tych ekskluzywnych perfum.

Wojna, która wybuchła w 1939 roku, przerwała rosnącą karierę Janka. Zmuszony do opuszczenia Francji, wrócił do Polski, gdzie spędził lata okupacji. Po wojnie, z determinacją odbudował swoje życie i biznes. Jego perfumy, choć na chwilę zapomniane, ponownie zyskały na popularności, stając się symbolem nadziei i odrodzenia.

Image by Pexels from Pixabay

Historia Janka Niuch von Sniff’a jest przypomnieniem, że pasja i wytrwałość mogą prowadzić do sukcesu, nawet w obliczu największych przeciwności. Jego perfumy, znane dziś jako “Esencja Niuch von Sniff’a”, są nadal cenione za ich niepowtarzalny zapach i historię, która za nimi stoi.

Dzień dzisiejszy

Tak naprawdę to nie. Oczywiście, że nie. Nie każdy miał dziadka w wehrmahcie, nie każdy jest przyjacielem królika, nie każdy ma paszport polsatu. Zawsze chciałem się pobawić w robienie perfum, ale nie było mnie na to stać.
Nadal mnie nie stać, ale tworzę i dzielę się tym, co stworzę z bliźnimi – bez względu czy sobie tego życzą, czy nie.

To doleję do tego, tamto zmieszam z tym i trzymam kciuki
…a wy potem to wąchacie.

Teraz trochę poważniej, co tu się naprawdę dzieje?

Wszystko zaczęło się zupełnie niewinnie: kilka lat temu kupiłem sobie pierwsze olejki eteryczne. Pachniało intensywnie, więc kupiłem drugą porcję zapachów, których nie znałem, potem trzecią… i tak wpadłem po uszy. Zaczęło się czytanie książek, fora internetowe, próbki z całego świata, własne mieszanki o 3 w nocy.
Po roku wiedziałem już więcej o nutach i akordach niż o własnym zawodzie.

Naturalnym krokiem wydawało się: „Skoro tak mi się to podoba, to może zacząłbym sprzedawać te swoje zapachy?”.

Obrazek wygenerowany przez AI Grok

No i wtedy uderzyłem w ścianę.

Zrobić coś to jedno, nawet jeżeli jest tylko akceptowalne lub lepsze.
Duży problem był gdzie indziej. Dużo dużych problemów.
M.in. do 100 000 PLN kary za wprowadzenie produktu bez badań i zezwoleń. „Nie ma co się martwić” – myślałem. Pytałem Groka, znajomych przedsiębiorców itp. W wielkim skrócie perfum mojej roboty raczej nigdy nie wprowadzę do sprzedaży. Brak możliwości dzielenia się tym co robię jest kluczowy dla utrzymywania tego katalogu.

Okazało się, że żeby legalnie sprzedać choć jedną 30-ml buteleczkę perfum w Polsce, musiałbym:

  • zrobić badania za 15–30 tys. zł (za każdą recepturę!)
  • zostać płatnikiem VAT od pierwszego złotego
  • założyć działalność
  • zgłosić kosmetyk do CPNP
  • mieć raport bezpieczeństwa prod. kosmetycznego
  • opłacić ubezpieczenie producenta
  • odpowiadać za produkt przez 10 lat

Dla zwykłego pasjonata/hobbysty to jak budowanie elektrowni atomowej, żeby zapalić żarówkę w kuchni.

„Dobra, to może będę robił perfumy tylko dla znajomych, bez faktur”

Rozważałem sprzedaż „po cichu”, tylko dla znajomych i znajomych znajomych. Ludzie, których już znałem, nie mieli problemu, żeby powąchać czy przetestować. Szybko okazywało się, że nie takie złe jak się spodziewali, a po chwili nawet niezłe.

Pewnie by działało, ale średnio to brzmi i pracuje.

Szybko doszedłem do wniosku, że nie chcę się budzić z lękiem,
czy ktoś kiedyś nie zgłosi mnie do Sanepidu albo Urzędu Skarbowego.
Polak Polakowi Polakiem więc albo kończę zabawę ze sprzedażą,
albo muszę mieć TYŁOCHRON.

Grok i wiedza tajemna

I wtedy przyszedł najprostszy i najuczciwszy pomysł: skoro nie mogę (i nie chcę) zostać producentem perfum, to zostanę po prostu przewodnikiem po tym świecie.

Przychodzisz, siadamy przy stole pełnym fiolek, ja opowiadam, pokazuję, podpowiadam, a Ty – od początku do końca – tworzysz swój własny zapach.
Na koniec pakujesz go do pięknego flakonu i zabierasz do domu.

To nie są „moje” perfumy, które Ci sprzedaję – to Twoje, które sam zrobiłeś pod moimi skrzydłami.
 

Ojojoj jak to się pięknie wszystko składa.

Już niemal traciłem nadzieję i motywację, ale Grok poratował.
Podatkowo wszystko układa się bardzo prosto i w pełni legalnie: prowadząc warsztaty, sprzedaję wyłącznie usługę (warsztaty kreatywne / doświadczenie), a nie kosmetyk. Dzięki temu działam w ramach działalności nierejestrowanej, nie muszę być płatnikiem VAT, nie rejestruję żadnych produktów w CPNP i nie ponoszę kosztów badań bezpieczeństwa. Na życzenie wystawiam zwykły rachunek imienny. Ty płacisz za świetny czas i wiedzę, ja rozliczam się jak przy każdej innej usłudze edukacyjno-rozrywkowej.
Zero szarej strefy i zero stresu dla nas obojga.

Będę swoim własnym bohaterem… i być może twoim przy okazji.

Bez żadnych kombinacji, urzędów i pięciocyfrowych kosztów. Mogę podzielić się pasją i legalnie coś z tego mieć. Wiadomo, że nie zarobię kokosów, ale chociaż nie stracę aż tyle. Ta stówka czy dwie w świecie perfumiarstwa to kwota na waciki.
Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o własnych perfumach, ale tak jak ja uznałeś, że formalności są z kosmosu – to właśnie dla Ciebie wymyśliłem te warsztaty. Fajnie by było gdybym miał takiego kogoś gdy zaczynałem przygodę z zapachami. Tak to niestety bywa, że często trzeba być swoim własnym bohaterem.

PremiumSniff

Świat cuchnie
...ale ty nie musisz!